miesozerny.pl

Gotowanie i piwo. Tylko tyle i aż tyle.

Wrężel Owsiany Stout

Listopad 19th, 2015

Awaria serwera i trochę zajęło mi przywrócenie pełnej funkcjonalności. Wracam za to z nowymi piwami, potrawami i przemyśleniami. Udało się też zmienić sprzęt fotograficzny, więc mam nadzieję, że od teraz jakość zdjęć będzie najmniej satysfakcjonująca.

Tytułowe piwo zakupiłem poszukując czegoś ciemnego na zimny wieczór. Butelka nie powala, kolorystyka kojarzy się ze stoutami, ale jest „prosta”. Dość szczegółowe informacje. Ekstrakt to 14%, alkohol 5,5%, IBU 30. Kapsel browaru.

IMG_9112 IMG_9113 IMG_9115 IMG_9116

W zapachu dominują wędzonka i palone słody. Powiedziałbym nawet, że aromat lekko przypalonego owsa. Dość przyjemny.

Kolor czarny, nieprzejrzysty. Piwo jest niefermentowane, w butelce był duży i brzydki osad. Mimo ostrożnego nalewania widać było drobne farfocle w szkle.

Piana gęsta i dość ładna. Niestety bardzo mała i momentalnie opadła. Potem praktycznie bez piany.

IMG_9117
IMG_9118IMG_9122

 

 

IMG_9119

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Próbujemy. Na pierwszym planie paloność. Jest też kwaśność pochodząca od ciemnych słodów. Alkohol dobrze zamaskowany. Piwo zmierza w kierunku słodyczy, ale słaba goryczka trochę stara się kontrować ten kierunek. Niskie wysycenie, dobra pijalność. Po lekkim ogrzaniu powiedziałbym, że czuć delikatną żywiczność w smaku – czyżby od tego amerykańskiego chmielu? (Chinook) Całkiem przyjemne piwo. Do wypicia w chłodny wieczór, przy dobrym filmie lub książce. 7,5-8/10.

 

 

 

 

 

 

Porter od Krajan, „Tradycyjnie warzone, ciemne, mocne”

Październik 21st, 2015

Wracałem dzisiaj bardzo zmęczony z pracy i wzięło mnie na portera. Zwyczajowo postanowiłem poszukać Komesa, ale jak na złość wszystkie nocne nie miały. W końcu trafiłem do jakiegoś alkoholowego, który o dziwo miał dość duży wybór piw wszelakich. Zaciekawiony nabyłem tytułowe piwo, ponieważ nie było jeszcze opisywane.

Wygląd zewnętrzny nie powala. Kapsel czarny golas. Jest informacja o ekstrakcie czyli 18,1%, alkoholu 9,0% i data warki, czyli 15.11.2015r. Nic poza tym. Kolorystyka i wykonanie kojarzyło mi się z starymi etykietami Żywca, jakieś takie nijakie.

IMG_20151020_235836 IMG_20151020_235844 IMG_20151020_235852

No ale nic, butelka nie jest najważniejsza. Otwieramy! W zapachy ciemne słody i śliwka. Trochę taki zbyt lekki ten aromat. Brakowało mi nut kawowych, czekoladowych, palonych. Skojarzyło mi się z jakimś Gniewoszem Ciemnym i tym podobnymi.

Kolor czarny, nieprzejrzysty.

Piana gęsta, drobnoziarnista, szybko opadała i wtedy zmieniła swoją fakturę w średnioziarnistą.

IMG_20151021_000611 IMG_20151021_000621 IMG_20151021_000625 IMG_20151021_000630

Spróbujmy. WTF. Gdzie tu jest porter? Skojarzenie z Gniewoszami jak najlepsze. Wodniste, lekko kwaskowate. Miejscami przebijający alkohol. W posmaku słodkawe. Goryczka taka alkoholowa bardziej. Czuć delikatne ściąganie na języku. Może, ale zaznaczam może szczątkowa czekoladowość, jeśli bardzo mocno się skupimy na odczuciach smakowych. Słabo, bardzo słabo. Nie twierdzę, że piwo jest jakieś tragiczne. W kategoriach piwa ciemnego, nie oferującego nic ciekawego może być. Po prostu nie jest to porter. Brakuje prawie wszystkich nut, których moglibyśmy spodziewać się po porterze. Jedynie ta szczątkowa gorzka czekolada. 4/10. Mogłem kupić sprawdzonego Komesa, bleh.

Imperium atakuje

Październik 5th, 2015

Piwo na czasie. Ostatnio czytałem o „ciekawej” interpelacji jednego posła. Mianowicie zwrócił się on do Sejmu z zapytaniem, dlaczego w Polsce najnowsza część Gwiezdnych Wojen będzie później niż na całym świecie. Cóż są rzeczy ważne i ważniejsze.

Wracając do piwa. Butelka taka sobie. Jestem sobie w stanie wyobrazić fajnie wyglądający rysunek fantasy albo sci-fi. Tutaj natomiast dostajemy brązową butelkę z strzałką. Nie wysilili się w mojej opinii. Kapsel browaru. Są szczegółowe informacje, warka do 13.02.2016 r., alkohol 7,8%, ekstrakt 19,1%, IBU 81.

IMG_20151005_001310 IMG_20151005_001329 IMG_20151005_001343 IMG_20151005_001350

Otwieramy. Na pierwszym planie amerykańskie chmiele. Zdecydowane czuć żywice, las i cytrusy. W tle słody. Przyjemny zapach, ale wobec naporu piw nowofalowych pojawia się refleksja – „Ale to już było”.

Piana pod względem wielkości średnia. Za to gęsta i drobnoziarnista. Opadała dość szybko.

Kolor to mocny bursztyn albo mocno naciągnięta herbata. Miły dla oka.

IMG_20151005_001605 IMG_20151005_001612 IMG_20151005_001616 IMG_20151005_001622

Próbujemy. Na pierwszym planie słody. Zdecydowanie jest mocna podbudowa słodowa. Trochę kojarzyło mi się z piwami angielskimi, taka herbacianość. Całe szczęście ta słodowość bardzo dobrze skontrowana przez goryczkę. Jest ona ziołowa, lekko zalegająca, ale w taki przyjemny, grepjfrutowy sposób. Zdecydowanie nie czuć tych 81 IBU. Alkohol dobrze zamaskowany. Dobrze pijalne, solidne piwo.

Podsumowując. Minimalnie jestem rozczarowany tym piwem. Spodziewałem się czegoś „więcej”, „bardziej”, „mocniej”. W mojej ocenie 8/10. Bardzo solidne, pijalne piwo. Bez fajerwerków ale bez wad.

Dymy marcowe z browaru Pinta

Październik 1st, 2015

Intensywny okres w pracy i nie miałem czasu napisać nawet notki. Uzbierało się parę kartek z zapiskami, więc zacznę od najwcześniej pitego, czyli z 20 września. Jest to piwo w stylu Marcowe Dymione od browaru Pinta.

Wygląd zewnętrzny nie powala. Jakieś takie esy floresy, jedyne co to kolorystyka taka „dymiona”. Kapsel firmowy. Warka do 24.09.2015 r., ekstrakt 13,1%, alkohol 5,0%, IBU 22.

IMG_20151001_215110 IMG_20151001_215056

Zapach. W zapachu wędzonka. Zdecydowanie tak. Potem karmel, ciemne słody i pieczywo. Wędzonka w takim typie szynkowym bym powiedział. Skojarzyła mi się z niedawno niuchaną szynką chłopską. Całkiem przyjemny zapach, choć z czasem zaczął wychodzić delikatny palony kabel.

Piana. Gęsta i drobnoziarnista, ale momentalnie opadła. Zatrzymała się na poziomie 2-3 mm.

Kolor. Czarny, nieprzejrzysty, z czerwonymi refleksami – zwłaszcza w przewężeniu szkła.

IMG_20151001_215852 IMG_20151001_215907

Smak. Kwaśność na pierwszym planie. Taka przywodząca na myśl kwaśne owoce. Lekka cierpkość na języku. Jest wędzoność. Nie jest to piwo słodkie. Choć może inaczej, obiecuje słodycz, ale kwaśność skutecznie kontruje. Goryczka słaba, bardzo słaba i nic ciekawego nie można o niej powiedzieć. Lekkie piwo, powiedziałbym, że momentami nawet wodniste. W sumie mało się dzieje. Alkohol dobrze zamaskowany. Dobrze pijalne.

Szału nie ma. Wypite bez fajerwerków ale i bez rozczarowania. W mojej ocenie mocne 7/10.

 

Hades z Browaru Olimp, wiekopomna chwila

Wrzesień 17th, 2015

/edit – nie wiem dlaczego przycięło mi tak zdjęcia, ale po kliknięciu mamy całe. Postaram się to poprawić.

Nie będę wyprzedzał faktów, ale dzisiaj wyjątkowe dla mnie piwo. Dlaczego? Jakiś czas temu zacząłem przymierzać się do zakupu i degustacji pierwszego RISa. Hades nie raz, nie dwa przyciągał moje oko na półkach sklepowych. Więc gdy Luba przyniosła go w prezencie, uznałem to za znak. Wielkie podziękowania dla Niej, sam pewnie czekałbym na jakąś okazję.

Zacznę od wyglądu zewnętrznego. Super kolorystyka i super etykieta. Kojarzy się zdecydowanie z mitologią. Rozumiem, że zamysłem jest pokazanie klucznika, choć osobiście bardziej kojarzył mi się z jakimś herosem – Herkulesem na ten przykład. Kapsel zawoskowany, na bączku bardzo ładnie to wygląda. Dokładne informacje, ciekawe morskie opowieści. Warka do 31.07.2017r., alkohol 12%, ekstrakt 25%, IBU 70. Czegóż chcieć więcej? No może 0,5 zamiast 0,33, ale już nie narzekam.

20150916_201321-1020x765 20150916_201353-1020x765 20150916_201416-1020x765

20150916_201430-1020x765   20150916_203948-1020x765 20150916_203958-1020x765

 

Zapach dość słaby. Trzeba się nawąchać. W pierwszej chwili mocne amerykańskie chmiele, potem do głosu dochodzą i dominują takie porterowe aromaty. Karmel, suszone śliwki, gorzka czekolada, kawa, paloność. Jest nieźle.

Kolor czarny, nieprzejrzysty, taki „gęsty” podczas nalewania.

Piana kawowa, drobnoziarnista, gęsta. Może nie jakaś ogromna ale ładnie zdobiła szkło opadając.

20150916_204324-1020x765 20150916_204255-1020x765 20150916_204327-1020x765 20150916_204332-1020x765

Smak. O Bogowie. Gęsty, oleisty w odbiorze ale też supergładki. Brzmi sprzecznie ale takie miałem pierwsze odczucia. Suszone owoce z śliwką na pierwszym planie. Goryczka idealnie kontrująca słodycz, bardzo przyjemnie zalega, w takim typie gorzkiej czekolady, kawy. O czekolada zdecydowanie. Piwo jest bardzo treściwe, słodkawe. Całe szczęście dobrze nachmielili i to 70 IBU wydaje się w sam raz. Palone. Alkohol niewyczuwalny, niskie wysycenie i mamy ekstremalnie, ale to ekstremalnie pijalne piwo. Czy pisałem już o śliwce? Na chwilę obecną jedno z najlepszych, jeśli nie najlepsze piwo jakie piłem.

Powiem tak, wiem, że na RISa napaliłem się niczym szczerbaty na suchary, ale w subiektywnym, bardzo subiektywnym odczuciu z dnia wypicia – super piwo. Powinienem się przyczepić do niskiej piany, braku tych papryczek ze składu i takiej porterowatości, ale nie zrobię tego. Obiektywnie 9-9,5/10, subiektywnie 10/10. Polecam.

Makaron z wieprzowiną, pieczarkami, suszonymi pomidorami i kaparami

Wrzesień 13th, 2015

Dzisiaj będzie dominowało gotowanie. Nauczyłem się niedawno bardzo fajnych przepisów na makarony i postanowiłem dzisiaj udokumentować jeden z nich.

Składniki:
– wieprzowina – w moim przypadku była to szynka wieprzowa, rzecz jasna najlepsza będzie polędwiczka;
– parę suszonych pomidorów, drobno skrojonych;
– 5 pieczarek;
– kilkanaście kaparów;
– 2 ząbki czosnku;
– trochę soku z cytryny;
– 200ml śmietany 30%;
– natka pietruszki;
– sól, pieprz;
– 100g makaronu – w moim przypadku był to makaron jajeczny, który trochę przypomina mi tagliatelle, tak na oko jest o połowę węższy;

IMG_20150913_163932 IMG_20150913_164021

Zaczynamy od pokrojenia mięsa w bardzo cienkie paseczki. Podobnie czosnek. Pieczarki siekamy – osobiście preferuję większe kawałki, więc tak też je kroję. Rozgrzewamy oliwę i na mocno rozgrzaną patelnie wrzucamy mięso.IMG_20150913_164603

Tutaj uwaga, nie obracamy, nie mieszamy. Czekamy aż mięso zacznie mocno skwierczeć, prawie na granicy przypalenia. Chodzi o to by na końcu sos miał kolor i otrzymamy go właśnie mocno przysmażając mięsiwo. Po dłuższej chwili odrywamy kawałki przyczepione do patelni i smażymy jeszcze parę chwil. Dodajemy grzyby, czosnek, 3/4 suszonych pomidorów i kapary. Mieszamy i podlewamy winem/wodą.

IMG_20150913_164722  IMG_20150913_164943

Odparowujemy, przyprawiamy pieprzem i solą. Pamiętajmy, że większość suszonych pomidorów i kaparów jest słona, więc ostrożnie. W razie potrzeby dolewamy trochę wody.

W tak zwanym między czasie gotujemy makaron w osolonej wodzie z dodatkiem oleju. Gotujemy al dente.

Podsmażone składniki na patelni podlewamy 200ml śmietanki i czekamy aż się zagotuje. Odparowujemy, doprawiamy solą/pieprzem, jeśli jest jeszcze taka potrzeba. Skrapiamy sokiem z cytryny i dodajemy posiekaną natkę pietruszki.

IMG_20150913_165350 IMG_20150913_165429 IMG_20150913_165504

Do tak otrzymanego sosu wrzucamy odcedzony makaron, delikatnie mieszamy i przekładamy na talerz. Na zdjęciach wyszło mi trochę za dużo sosu – wlałem zbyt dużo śmietanki. Mimo to było pyszne. Polecam.

IMG_20150913_165607

Smokey Joe, Whiskey Extra Stout od AleBrowar

Wrzesień 9th, 2015

Idzie jesień i idzie zimno. Jakoś tak depresyjnie się zrobiło ostatnio. Wieje, pada, bleh. Trzeba sobie poprawiać humor jak się da. Zastanawialiśmy się z Lubą, co tu wypić, gdy doznałem olśnienia. Jakiś czas temu schowałem parę piw do szafy. Na przysłowiową „czarną godzinę”. Czasami jestem z siebie dumny!

Na pierwszy ogień wybraliśmy Smokey Joe, czyli whiskey extra stout od AleBrowar. Wygląd zewnętrzny bardzo mi się podoba. Ciemne, stoutowe kolory – czerń, brąz. Podobnie z grafikami, tym razem mamy na etykiecie atletę. Takiego w stylu XIX wieku lub cyrkowych namiotów, z wąsikiem. Zdecydowanie ciekawe. Ekstrakt 16%, alkohol 6,2%, IBU 45, goryczka 2,5 szyszki w skali 5, słodycz 3 języki w skali 5, moc 3 miecze na 5. Kolor głęboki asfalt. Trochę niefortunne jest użycie słowa „asfalt”, ale o tym będzie potem.

IMG_20150907_213259 IMG_20150907_213312 IMG_20150907_213319 IMG_20150907_213327

Aromat. Zdecydowanie palony. Nawet powiedziałbym spalony. Zwęglone kable, prażony słonecznik, ciemne słody. Coś „kwaśnego” w typie maślanki. W tle delikatny chleb, może takie nuty kojarzące się z whiskey. Generalnie nasunęło mi się skojarzenie z tym „asfaltem”. W pierwszej chwili zapach wydaje się ciekawy, ale potem te kable stały się odrobinę męczące.

Piana. Jaka piana Panie? Maksymalnie 1-2 mm, momentalnie opadła, o gęstości nie wypowiem się bo jej nie było. W tym aspekcie słabo.

Kolor czarny, nieprzejrzysty. Pozostając przy słowie z wcześniej – asfaltowy.

IMG_20150907_213543 IMG_20150907_213550 IMG_20150907_213556

Próbujemy. Uhm, to jest to. Pierwsze wrażenie zdominowane przez niesamowitą gładkość piwa, jego aksamitność. Jest zdecydowanie słodkawe. Tutaj nasunęło mi się skojarzenie, że pite ostatnio milk stouty były dużo mniej słodkie niż ten whiskey extra stout. Palone, oj zdecydowanie. Goryczka średnia, w typie kawowym, w posmaku daje coś kojarzącego się z whiskey właśnie. Lekko kwaśne od ciemnych słodów. Ekstremalnie, ale to ekstremalnie pijalne. Niskie wysycenie, alkohol dobrze zamaskowany. Po prostu chce się sięgnąć po następny łyk. Piwo dość pełne.

Bardzo dobry wybór, jak się okazało. W mojej ocenie 9/10.

Raduga Lost Weekend

Wrzesień 4th, 2015

Piwo na czasie. Zapowiada się pracujący weekend, więc to Rye India Black Ale będzie jak znalazł. Kapsel czarny golas, szata graficzna kojarzy mi się z Ameryką lat 30. Al Capone i te klimaty. Podoba mi się. Warka do 06.01.2015 r., brak podanego ekstraktu, alkohol 6,5%, IBU 70. Od razu dodam, że naszło mnie na kufel, więc tym razem zdjęcia kufla.

IMG_20150903_210546 IMG_20150903_210550IMG_20150903_210558 IMG_20150903_210605

W aromacie zdecydowanie amerykańskie chmiele. Te bardziej pachnące żywicą, lasem, jakimiś krzakami. Na drugim planie cytrusy i chleb. Może nawet nie tak chleb, jak coś ciemnego i słodkiego, tort kakaowy, pumpernikiel.

Kolor czarny, nieprzejrzysty.

Piana gęsta, kremowa, drobnoziarnista i duża (może nawet zbyt duża, ale nie będę narzekał – mogłem jakoś niezbyt uważnie nalewać). Ładnie zdobiła szkło opadając.

IMG_20150903_210635 IMG_20150903_210641 IMG_20150903_210654

Pijemy. Pierwsze wrażenie zdominowane przez goryczkę. Jest ona w typie amerykańskich chmieli, ziołowa. Intensywna, dość szybka, lekko zalegająca potem. Choć nie przeszkadza to zbytnio w odbiorze, wręcz przeciwnie, lubię grejpfruta w posmaku. Drugi łyk i kubeczki smakowe zaczynają się przyzwyczajać do goryczy. W tym momencie pomyślałem, że piwo jest bardzo aksamitne, takie kremowe, oleiste nawet. Czyli jednak żyto pełną gębą. Gdy przyzwyczaimy się do goryczy, do głosu zaczyna dochodzić chlebowa słodycz. Generalnie przy goryczce powiedziałbym, że skojarzyła mi się jeszcze z kawą. Paloność i kawa, o to to. Alkohol dobrze ukryty, wysycenie w sam raz.

Podsumowując bardzo dobre piwo. Jest wszystko, czego można się spodziewać po stylu, bardzo przyjemna goryczka, oleistość. Dałbym 8,5-9/10.

Sweet Cow od Ale Browar, milk stout

Sierpień 30th, 2015

Nie jest źle ze mną do końca. Wiedziałem, że piłem tytułowe piwo i wiedziałem, że gdzieś na kartce są zapisane wrażenia z degustacji. Piwo pite 13 sierpnia.

Wygląd zewnętrzny nie trafia w moje gusta, ale nie jest też straszny. Różowe tło i jakiś taki człowiek-krowa. Kapsel browaru. Po raz kolejny podkreślę, że podoba mi się graficzne przedstawienie goryczki/słodyczy/mocy, warka do 20.08.2015 r., alkohol 5,0%, ekstrakt 12%, IBU 28.

IMG_20150818_190742 IMG_20150818_190757 IMG_20150818_190812 IMG_20150818_190825

W zapachu zdecydowanie kawa. Na drugim planie śliwka i karmel. Czuć też palone słody. Jest jeszcze coś „słodkiego” – czyżby to ta laktoza? Generalnie solidny aromat, ale bez fajerwerków. Chciałoby się, żeby był bardziej intensywny, mocniejszy.

Kolor czarny, nieprzejrzysty.

Piana gęsta, drobnoziarnista, ale niezbyt duża i bardzo szybko opadła. Wizualnie niezbyt.

IMG_20150818_190843 IMG_20150818_195146 IMG_20150818_195152 IMG_20150818_195222

W smaku lekka kwaskowość od palonych słodów. Bardzo słaba goryczka. Piwo wbrew morskim opowieściom i ” jeśli pragniesz w życiu więcej słodyczy”, zmierza w kierunku wytrawności. Jak dla mnie zdecydowanie brakuje tej słodyczy. Laktoza praktycznie niewyczuwalna. Niskie (odpowiednie) wysycenie. Jest dość gładkie i nawet pijalne. Z czasem w posmaku zaczęła wychodzić delikatna, taka kawowa goryczka. Alkohol dobrze zamaskowany. Generalnie piwo skojarzyło mi się z Guinnessem. Trochę jestem nim rozczarowany. W kategoriach stouta nie jest źle – dość pijalne.

Podsumowując dam 6/10 jako milk stout i 7/10 jako stout. Gdzie jest ta słodycz pytam się?

Reden Milkołak, Milk Stout

Sierpień 27th, 2015

Miało być o innym milk stoucie, wypitym tydzień temu, niestety złośliwość rzeczy martwych – zapodziałem gdzieś notatki z tamtej degustacji. Będzie więc o wypitym wczoraj Milkołaku z Browaru Reden.

Opakowanie zewnętrzne nie zachwyca. Zwykła butelka, kapsel firmowy Browaru. Kolorystyka średnio mi podchodzi. Mleczny stout i dominujący niebieski? Choć może piwowarzy użyli laktozy od niebieskich krów z reklam Milki 😀 Dość żartów. Alkohol 5,0%, ekstrakt 16%, warka do 24.12.2015 r., IBU 32. Dodatkowo wszystkie informacje na temat składu. Poza tą kolorystyką jest bardzo dobrze.

IMG_20150826_200701 IMG_20150826_200738 IMG_20150826_200725 IMG_20150826_200746

Otwieramy. Pierwsze wrażenie to kawa. Palona kawa i palone słody dominują z butelki. Jest też delikatna ziołowość od polskich chmieli. Po przelaniu do szkła wreszcie wychodzi laktoza. Kawa z mlekiem. W tle delikatna śliwka suszona z wigilijnego kompotu. Pachnie dobrze.

Piana gęsta, drobno i średnioziarnista, duża mimo spokojnego nalewania. W kolorze kawowym. Super.

Kolor czarny, nieprzejrzysty. Pod światło wydawał się trochę w kierunku bardzo ciemnego brązowego.

IMG_20150826_201046 IMG_20150826_201112

IMG_20150826_201103 IMG_20150826_201054

Pijemy! Paloność w pierwszym łyku i goryczka. Nie jakaś ogromna, ale wyczuwalna i dość mocno dominująca na początku. Przyjemna, szybka i intensywna. Czuć w niej polskie chmiele zdecydowanie. Kolejny łyk i wreszcie wyczuwamy laktozową słodycz. Po trzecim łyku przyzwyczajamy kubki smakowe do goryczki i piwo zaczyna skręcać w kierunku słodkiego. Jest też kwaśność od ciemnych słodów, minimalnie ściągająca nawet. Niskie (odpowiednie) wysycenie, bardzo pijalne, gładkie, miejscami wręcz kremowe. Alkohol zamaskowany, ale przyjemnie rozgrzewa.

Niezłe piwo. Generalnie wolałbym mniejszą goryczkę (wiem, wiem – w milk stoutach po prostu), więcej laktozy i byłoby super. Mimo to 8/10.